Rewelucja jest Kobietą

Po latach, okazało się, że na świecie jest więcej faszyzmu, niż w głowie Adasia Miauczyńskiego z mojego “Chomąto”, a rasizm i nacjonalizm, opanował serca moich Rodaków. W Polsce, gdzie na sztandarach wisi na krzyżu, miłosierny Chrystus, który jeżeli faktycznie zmartwychwstał i patrzy na to wszystko z góry, to wymiotuje z obrzydzenia, “swoim” kościołem i ludźmi, którzy czynią zło i niesprawiedliwość w skali, która “Dartha Satana” z mojego “Madman’s Diary”, wpycha w kompleksy…

Powszechne uzależnienia, ignorancja, egoizm, psychoza i hedonizm materializują obraz, który opisałem w “Over the Edge”. Bóg mi świadkiem, iż od czasu kiedy w 1999 roku, napisałem “Najnowszy Testament”, próbowałem na wszelkie, możliwe sposoby i formy artystyczne, pokazać co według mnie, majaczy na horyzoncie. Stracony czas, energia i młodość. Ciemna strona Mocy…

Mroczna strefa, niskich wibracji, żalu, smutku i rozczarowania w końcu sprawiły, że doszedłem na dno depresji i beznadziei. Na dnie tego piekła w końcu przejrzałem na oczy i pojąłem swoją głupotę, pychę i ignorancję. Okazało się, że wszystkie moje problemy, wypływają z mojego wnętrza, pełnego lenistwa i oczekiwań. W tej czarnej rozpaczy, żeby przetrwać musiałem ujrzeć prawdziwego siebie. Nie awatara kreowanego przez ego i poczucie własnej ważności, oraz urojoną dumę. Maska opadła i wtedy w ciemności, błysnął malutki promyk światła, który w końcu rozproszył fatalizm i widmo nieuchronnej katastrofy.

Okazało się bowiem, iż nie wszyscy gonią w owczym pędzie, “na krawędź” przepaści. Na świecie jest wielu “pięknych ludzi”, szukających drogi, ścieżki ewolucji, wiedzy w ciekawości i pokornym zachwycie. Ludzi dobrej woli, pragnących szczęścia, nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim innych. Świadomych prawdy, że nie ma prawdziwego szczęścia, jeżeli nie czują go, otaczający nas, inni ludzie, zwierzęta i cały świat, nasz wspólny dom. Ci którzy toną w tej rozpędzającej się lawinie depresji, niech wiedzą, że to stan przejściowy, musicie wytrzymać. Smutek pomaga, przy szczerym rachunku sumienia, który jest niestety konieczny. Nie taki na pokaz, ale w sercu, uczciwy w wewnętrznej ciszy.

Ja już teraz wiem, że jedyne co mogę zmienić, to poziom i jakość mojego postrzegania. Wszak, idę tam gdzie patrzę i wiem jedno, mam dosyć piekła na horyzoncie. To prosta kwestia, mojego osobistego pryzmatu, “kreatora mojej rzeczywistości”. Po stokroć, ba po nieskończoność, wolę spojrzeć oczami Tesli, Dalajlamy, Bruca Lee, Sorosa, Korczaka, Lema, Owsiaka, Herberta, Bartoszewskiego, Kołcza Majka, czy Castanedy. Amen.

“Siema” zatem i powodzenia.
Wszystkim, gdyż po odrzuceniu sztucznych podziałów, kiedyś w końcu zobaczymy i pojmiemy, że wszyscy, bez wyjątku, na podstawowym poziomie, jesteśmy wibrującą energią. Wtedy pracując razem, ustanowimy “naszą nową  świadomość”, która odpowie na wszystkie, nurtujące nas pytania i pokaże co jest na dnie “króliczej nory”. I tu Amen, po raz drugi 🙂

Głęboko w to wierzę, przecież to takie  oczywiste…

Dodaj komentarz